Subiektywnie – o co chodzi z tymi escapami?

Subiektywnie – o co chodzi z tymi escapami?

Co takiego ludzie widzą w escape roomach? Czym one przyciągają tak wiele osób w tak różnym wieku? Nie wiem, spekuluje. Lubię spekulować, domyślać się. Ale czy jakiekolwiek wypociny, które nie zostały poparte żadnymi badaniami bądź danymi statycznymi nie są spekulacjami?

Tak jak już wspomniałem, mogę się domyślać. A domyślam się, że chodzi o ten kawałek tortu do zjedzenia, którego szukamy w większości filmów przygodowych, sensacyjnych i tych wszystkich, w których jest moment, że z zaskoczenia zbieramy szczękę z podłogi. Chodzi o tajemnicę, a raczej jej rozwiązanie; o opowiedzenie historii prostej, ale zakręconej. O tak zwany twist – coś, co zaskoczy mnie tak bardzo, że.. robi się jeszcze ciekawiej niż do tej pory. Oczywiście, mamy do czynienia z escapami, które są fenomenalne w swej prostocie, gdzie nic nas nie zaskoczy, a i tak dobrze się będziemy bawić. Jednak – mnie osobiście – do ER przekonuje ta nutka czegoś, dzięki czemu mogę się poczuć niczym Indiana Jones, który wpadł na rozwiązanie zagadki nierozwiązanej od setek lat. Wręcz idealnie jest, kiedy cała historia, fabułą danego pokoju nie jest taka oczywista – mamy to zaskoczenie, ten twist – ukryte przejście, niespotykaną zagadkę, aktora w pokoju. Są to elementy, które (dla mnie) sprawiają, że sama rozgrywka jest jeszcze ciekawsza.

Oczywiście, żeby nie było, że zachęcam tylko do odwiedzenia takiego typu pokojów, że prostolinijne pokoje bez dodatkowego “wow” są słabe. Nie. Każdy lubi to, co lubi, każdy pokój znajdzie swojego wielbiciela. Chyba, że jest słaby, to nie znajdzie 🙂

No Comments

Post A Comment

Call Now Button